Domowe kostki rosołowe – przepis bez chemii
Długie, powolne odparowywanie wywaru pozwala zamknąć w kostce maksimum smaku bez grama chemii. Domowe kostki rosołowe to w praktyce bardzo gęsty, zredukowany bulion z warzyw i mięsa, zmiksowany i zamrożony w małych porcjach. Smak można dopasować pod swoją kuchnię – bardziej warzywny, drobiowy albo wołowy. Wersja z solą zachowuje się jak klasyczna kostka z paczki, natomiast opcja bez soli daje pełną kontrolę nad doprawianiem potraw. Jedna tacka z kostkami spokojnie zastępuje kilka sklepowych opakowań.
Składniki na domowe kostki rosołowe bez chemii
Proporcje podane są na dużą porcję – ok. 2 foremki do lodu (24–30 kostek). Warzywa można lekko modyfikować, ale warto trzymać się mniej więcej tej ilości, żeby uzyskać odpowiednio intensywny smak.
- 1 kg kości i mięsa – najlepiej mieszanka:
– skrzydełka lub korpus z kurczaka (ok. 600 g)
– kawałek wołowiny z kością albo szpondra (ok. 400 g) - 700–800 g warzyw:
– 3 średnie marchewki (250–300 g)
– 1 duża pietruszka (100–150 g)
– 1/4 średniego selera (150–200 g)
– 1 por – tylko biała i jasnozielona część (150–200 g)
– 1 średnia cebula (ok. 80–100 g) - 2–3 ząbki czosnku
- 2 liście laurowe
- 6–8 ziaren ziela angielskiego
- 10–12 ziaren pieprzu czarnego
- 2 łyżki oleju lub 30 g masła klarowanego (do podsmażenia)
- 1–1,2 l wody (tylko do zalania, reszta odparuje)
- sól – ok. 25–30 g (1,5–2 łyżki) na całość, przy wersji „jak kostka z paczki”
Można też zrobić wersję całkowicie bez soli. - opcjonalnie: 1 łyżeczka suszonego lubczyku
- opcjonalnie: 1 łyżeczka suszonej natki pietruszki
- opcjonalnie: 1/2 łyżeczki kurkumy – dla koloru
Przygotowanie domowych kostek rosołowych krok po kroku
- Przygotowanie mięsa i warzyw
Kości i mięso opłukać pod zimną wodą, osuszyć ręcznikiem papierowym. Marchew, pietruszkę i seler obrać, pokroić w dość grube plastry lub kostkę (nie musi być idealnie równo – wszystko będzie blendowane). Por przekroić wzdłuż, dokładnie opłukać między warstwami, pokroić na kawałki. Cebulę przekroić na pół, czosnek tylko obrać. - Podsmażenie dla głębszego smaku
W szerokim, ciężkim garnku rozgrzać olej lub masło klarowane. Najpierw włożyć mięso i kości, obsmażyć z każdej strony na średnim ogniu przez ok. 8–10 minut, aż miejscami lekko się zrumienią. Następnie dodać cebulę przekrojoną stroną cięcia do dołu i pozwolić jej się lekko przypiec – da to głębszy kolor i aromat. Dorzucić resztę warzyw (bez czosnku), chwilę razem przesmażyć, mieszając od czasu do czasu. - Duszenie z przyprawami
Do garnka dodać liść laurowy, ziele angielskie, pieprz w ziarnach i lekko zgniecione ząbki czosnku. Wlać wodę tak, by ledwo przykryła zawartość – ok. 1–1,2 litra. Nie dodawać od razu soli, jeśli planowana jest wersja bezsolna lub o niższej zawartości soli. Zagotować, po czym zmniejszyć ogień do minimum. Zebrać szumowiny z wierzchu, jeśli się pojawią. Gotować pod przykryciem na bardzo małym ogniu przez 1,5–2 godziny. - Redukowanie bulionu
Po ugotowaniu zdjąć pokrywkę i gotować dalej już bez przykrycia, żeby płyn intensywnie odparowywał. Ogień ustawić tak, by bulion tylko lekko „mrugał”, nie gotował się gwałtownie. Proces redukowania powinien potrwać ok. 40–60 minut. Celem jest otrzymanie gęstego, bardzo esencjonalnego wywaru o objętości ok. 300–400 ml. - Oddzielenie wywaru od składników stałych
Z garnka wyjąć większe kawałki mięsa, kości i warzyw. Mięso można wykorzystać do innego dania (np. pasty, pierogów), nie będzie już miało wielu wartości odżywczych, ale sprawdzi się jako wypełniacz. Resztę zawartości przetrzeć przez sito lub wycisnąć, żeby odzyskać jak najwięcej płynu i miękkich cząstek warzyw. Przyprawy (listek, ziele, ziarna pieprzu) najlepiej usunąć na tym etapie, żeby nie trafiły później w całości do kostek. - Blendowanie na gładką pastę
Gęsty, zredukowany bulion z miękkimi kawałkami warzyw przełożyć z powrotem do garnka lub wysokiego naczynia. Dodać ewentualnie sól, jeśli planowana jest wersja skoncentrowana – lepiej zacząć od mniejszej ilości (np. 1 łyżki) i skosztować po zmiksowaniu. Dodać opcjonalnie suszony lubczyk, natkę i kurkumę dla koloru. Całość dokładnie zmiksować blenderem ręcznym na idealnie gładką, gęstą masę. Konsystencja powinna przypominać gęsty ketchup lub pastę warzywną – ma się dobrze nabierać łyżeczką, ale nie być zupełnie twarda. - Ostateczne odparowanie (jeśli potrzeba)
Jeśli masa jest zbyt rzadka, przełożyć ją z powrotem do garnka z grubym dnem i podgrzewać na bardzo małym ogniu, mieszając co kilka minut, żeby się nie przypaliła. Odparowywać jeszcze 10–20 minut, do uzyskania pasty, która po nałożeniu na talerz nie rozlewa się na boki. Wersja bardziej gęsta jest wygodniejsza do mrożenia i dozowania. - Napełnianie foremek
Masę lekko przestudzić (powinna być ciepła, ale nie wrząca). Przygotować silikonowe foremki do lodu lub do małych pralinek – im mniejsze kostki, tym wygodniej dozować. Pastę nakładać łyżeczką, delikatnie dociskając, żeby nie zostały pęcherzyki powietrza. Wyrównać wierzch. Foremki przykryć folią spożywczą lub włożyć do szczelnego pojemnika, żeby masa nie łapała zapachów z zamrażarki. - Mrożenie i wyjmowanie kostek
Foremki wstawić do zamrażarki na minimum 12 godzin, najlepiej na całą dobę. Po całkowitym zamrożeniu kostki wypchnąć z foremek i szybko przełożyć do woreczka strunowego lub szczelnego pojemnika. Warto opisać zawartość (rodzaj – drobiowe/wołowe/warzywne oraz datę przygotowania).
Domowe kostki rosołowe najlepiej planować tak, by maksymalnie odparować bulion – im gęstsza pasta przed mrożeniem, tym intensywniejszy smak i mniejsza ilość potrzebna do doprawienia potrawy.
Wartości odżywcze domowych kostek rosołowych
Domowe kostki rosołowe różnią się od sklepowych przede wszystkim brakiem wzmacniaczy smaku, utwardzonych tłuszczów i sztucznych aromatów. Bazują na prawdziwym wywarze z mięsa i warzyw, więc dostarczają naturalnego kolagenu (szczególnie przy użyciu kurzych skrzydełek i kości), niewielkich ilości białka oraz składników mineralnych wypłukanych z kości i warzyw podczas długiego gotowania.
Dokładne wartości będą zależały od rodzaju użytego mięsa, ilości soli i stopnia redukcji, ale orientacyjnie:
– jedna mała kostka (ok. 1 łyżki masy, 15 g) to ok. 5–10 kcal,
– zawartość tłuszczu jest niewielka, zwłaszcza jeśli przed redukcją zbierze się z wierzchu część tłuszczu z wywaru,
– ilość sodu zależy od dosolenia – w wersji bez soli kontrola nad tym składnikiem leży już tylko w rękach gotującego.
Dla osób dbających o skład potraw kluczowe jest to, że w domowej kostce rosołowej wiadomo dokładnie, co się znajduje – tylko mięso, warzywa, przyprawy i ewentualnie sól. Bez glutaminianu sodu, aromatów „identycznych z naturalnymi”, barwników i zbędnych wypełniaczy.
Przechowywanie i użycie domowych kostek rosołowych
Jak przechowywać kostki rosołowe z domowego bulionu
Zamrożone kostki najlepiej trzymać w szczelnym woreczku strunowym lub pojemniku do mrożenia. Kontakt z powietrzem powoduje z czasem wysychanie i utratę aromatu, dlatego po każdym wyjęciu kostki pojemnik warto od razu zamknąć. Optymalny czas przechowywania w zamrażarce to ok. 3–4 miesiące – później kostki nadal będą zdatne do użycia, ale stopniowo stracą intensywność smaku.
Z praktycznego punktu widzenia dobrze jest przygotować jedną partię mocno słoną, „jak kostka z paczki”, i jedną bez soli. Woreczki z różnymi wersjami trzeba wyraźnie opisać – przyspiesza to codzienną pracę w kuchni i pozwala sięgnąć po odpowiedni wariant do konkretnego dania.
Jak używać domowych kostek rosołowych w kuchni
Standardowo przyjmuje się, że 1 kostka (ok. 15 g) pasuje na ok. 250 ml wody, jeśli ma zastąpić klasyczną kostkę rosołową. Przy bardzo intensywnej redukcji wywaru część osób używa nawet pół kostki na taką ilość wody – wszystko zależy od osobistych preferencji i planowanego zastosowania.
Domowe kostki dobrze sprawdzają się nie tylko do szybkich zup, ale także do:
– sosów (wystarczy rozpuścić w niewielkiej ilości wody lub dodać bezpośrednio do sosu),
– risotto i dań z kaszą – jako baza płynu do podlewania,
– duszonych warzyw, np. kapusty, fasolki szparagowej,
– marynat do mięsa (szczególnie wersja bez soli, połączona z oliwą i przyprawami).
Do delikatnych potraw (np. zupy-kremy z warzyw) wygodnie jest korzystać z wersji mniej słonej lub całkiem bez soli – wtedy łatwiej dopasować końcowe doprawienie zupy do danego przepisu.
Warianty smakowe domowych kostek rosołowych
Warzywne kostki rosołowe bez mięsa
Dla osób unikających mięsa można przygotować wersję w pełni roślinną. Wtedy kości i mięso zastępuje się dodatkowymi warzywami i grzybami. Dobrze sprawdza się kombinacja: więcej selera, pora i marchewki, kawałek korzenia pasternaku, suszone pomidory oraz kilka suszonych grzybów (np. 2–3 kapelusze prawdziwków lub podgrzybków). Wywar gotuje się tak samo długo, a później redukuje – smak będzie inny niż w wersji mięsnej, ale równie intensywny i wyraźny.
Wariant warzywny szczególnie pasuje do zup-kremów, dań z roślin strączkowych i kasz, a także do sosów do makaronu na bazie pomidorów – suszone grzyby świetnie podbijają umami, którego zwykle brakuje w typowo roślinnych bulionach.
Kostki rosołowe do dań azjatyckich
Do kuchni azjatyckiej można przygotować partię o nieco innym profilu smakowym. Podstawą nadal jest bulion drobiowy lub warzywny, ale zamiast klasycznego zestawu przypraw dodaje się imbir (kilka plasterków), ziarna kolendry, pieprz syczuański, kawałek trawy cytrynowej lub liście limonki kafir (jeśli są dostępne). Sól w takiej wersji warto ograniczyć, bo w samych sosach sojowych będzie jej sporo.
Takie kostki świetnie pasują do szybkich zup z makaronem ryżowym, ramenów „na skróty”, sosów stir-fry i wszelkich potraw, gdzie bazą ma być wyraźny, ale nie stricte „rosołowy” smak.
Delikatne kostki dla dzieci
Dla dzieci sens ma wersja z mniejszą ilością soli i ostrych przypraw. W tym przypadku z przepisu można całkowicie wyeliminować ziarna pieprzu i ograniczyć ziele angielskie do 2–3 ziaren. Bardziej skupić się na słodyczy marchewki i pietruszki oraz naturalnym aromacie mięsa. Mocną ostrość i goryczkę z przypalanej cebuli lepiej zminimalizować – podsmażyć ją tylko do lekkiego zrumienienia, bez przypiekania na ciemny brąz.
Takie łagodniejsze kostki sprawdzą się w zupach, delikatnych sosach i kaszkach na słono, gdzie chodzi raczej o lekkie podbicie smaku niż o bardzo wyraźny, słony bulion.
